K – 61 Pływajacy Transporter Gąsienicowy

K1

Współpraca z Centralnym Muzeum Pożarnictwa ma już swoja paroletnią tradycję która zaowocowała pozyskaniem z ich zasobów paru eksponatów. Podwozie ciężarówki STUDEBAKER, radziecki „wojenny” ZIS 151 z niespotykaną zabudową typu „biedronka”, amfibia BAW, słynny DODGE ¾ WC 152 czy GAZ 69 z którego zrezygnowaliśmy zanim zdążyliśmy z nim wyjechać. Stan pojazdów był różny, ale jak każde nowo powstające Muzeum łapaliśmy wszystko co w ręce wpadnie, byleby poszerzyć swoją „ofertę”.  Wiadomo że żadne Muzeum nie pozbędzie się sprawnych, efektownych i cennych eksponatów. Oddaje się te na które właściwie coraz trudniej znaleźć pieniądze, czas czy najzwyczajniej pomysł. Korzyść z tego jest obopólna. Muzeum które pozyskuje sprzęt cieszy się jak dziecko mogąc pochwalić się nowym eksponatem wkładając w to maksimum sił i środków na odbudowę, natomiast Muzea przekazujące taki sprzęt mają nadzieję odzyskać go za kilkanaście lat wyremontowany czy chociażby odrestaurowany. Pozyskując w ten sposób pojazdy zdarza się czasami „wdepnąć” na minę i wejść w posiadanie sprzętu którego stan destrukcji uniemożliwia odbudowę czy nawet doprowadzenia do stanu „pomniczka” (eksponat odbudowany tylko powierzchownie przeznaczony do prezentowania statycznego). Właściwie najrozsądniejsze byłoby odzyskanie części nadających się do odbudowy innego nieszczęśnika, a resztę przeznaczyć do utylizacji. Takim przykładem jest u nas STUDEBAKER z doskonale zachowanym silnikiem i zespołem napędowym, natomiast pozbawionym nadwozia. Nie mamy technicznych możliwości odbudowy kabiny, za to mamy w dobrym stanie kompletne podwozie. Cóż zaczekamy kilka lat aż znajdzie się jakiś dawca, ewentualnie za zgodą właściciela przekażemy komuś kto będzie miał możliwość odbudowy tego pięknego pojazdu. Na razie jest pomysł żeby wyeksponować samo podwozie. Jednak większość pozyskanych eksponatów udaje się doprowadzić do stanu zadowalającego. Sztandarowym przykładem jest jedyny do tej pory na Śląsku pojazd amfibijny BAW – ZIŁ 485. Pozyskaliśmy go w stanie agonalnym, kiedy właściwie już trwały analizy techniczne co z tym fantem zrobić. Zanim zasilił Centralne Muzeum Pożarnictwa, wiele lat przestał całkowicie porzucony i rozkradany pod jakąś remizą. Upływ czasu, niekorzystne warunki meteorologiczne, złodzieje dopełnili dzieła zniszczenia i CMP pozostało z kłopotliwą darowizną. Myślę ze na swój sposób wybawiliśmy „strażaków” od podjęcia bardzo niepopularnej decyzji. Jednak BAW nadal był „złapaną okazją” żeby uzupełnić stan posiadania. Nasze Muzeum ma ambicję zająć się kolekcjonowaniem gąsienic i sprzętu pancernego. Do tego dążymy, i gdy w tym roku pojawiła się okazja zamiany BAWa na transporter gąsienicowy K-61 natychmiast ją wykorzystaliśmy. Spotkaliśmy się ostatnio z pytaniem czy zabierają nam powierzony sprzęt i BAW jest pierwszym którego musieliśmy zwrócić, ale musimy rozczarować niektórych. To tak nie działa. Są umowy zawierane na kilka lat i obowiązujące obydwie układające się strony.  Także powrót naszej amfibii do Jednostki Macierzystej jest niczym innym jak realizacją zawartych umów w wyniku których my zwracamy odrestaurowany pojazd a pozyskujemy bardziej odpowiadający naszym potrzebom.  Oczywiście ogromnie nam żal że BAW który cieszył oko musiał od nas wyjechać, ale niestety taki był twardy warunek pozyskania następnej gąsienicy.  Paradoksalnie mamy wrażenie że ktoś nam w tym roku wydatnie pomógł w zdobyciu tego pływającego transportera gąsienicowego. Zabiegaliśmy o niego już od ponad roku, a w tym roku po niespodziewanie przeprowadzonej kontroli ze stanu zachowania zabytków K-61 pojawił się na wyciągniecie ręki. Cieszy nas zaufanie którym nas obdarzono i dumą napawa fakt że jest to pojazd na którym bardzo zależało wielu kolekcjonerom, a znalazł się w naszym posiadaniu. Doceniamy ten dowód zaufania i  postaramy się tego zaufania nie zawieść. Liczymy na to że uda nam się pokazać w pełnej krasie na Operacji Południe. Wszak tym razem stan pojazdu po za powierzchniowymi mankamentami raczej nie budzi zastrzeżeń.

K1 k2 k3

Sobota godzina 8 rano. Ekipa na miejscu podejmuje działania z przygotowaniem naszej nowej zabawki do zaladunku. Transporter około 15 lat temu wjechał na to miejsce postoju o własnych siłach i tam juz pozostał.  Delikatne naciaganie gąsienic. Strach ze mogą się zerwać.

k4 k5 k6

„wyrwany z dotychczasowego miejsca postoju i przygotowany do wciagniecia na lawetę. Operacja trudna i delikatna, ale jak widać nasz KRAZ to dzielne auto i załadunek wciagarką idzie bez zbędnych oporów.  Cieszy oko. Będzie sie pieknie prezentował w jedynym militarnie slusznym kolorze khaki

k9

Zaladunek ukończony. Powrót z „łupem wojennym” do bazy gdzie juz na spokojnie będzie mozna nacieszyć oko.  Pięknie sie prezentuje taki zespół

k11 k12 k13

Już na miejscu. Pierwsze zachwyty, radość, podziw. Brak mozliwości uruchomienia transportera nastręcza dużo klopotów przy rozładunku. Ale nasz najlepszy kierowca bombowca nie takie numery wykręcał.  Flamaster radził sobie zawsze nawet z najtrudniejszymi sytuacjami.

k14 k15 k7

Przymiarki jak najwygodniej go postawić zeby nikomu nie zawadzał, potem przygotowanie do „zdjecia” go z przyczepy i na koniec zdjęcie z ludźmi którym zawdzięczamy powodzenie dzisiejszej akcji. Przedewszystkim podziękowania dla Pawła i Zbyszka z Centralnego Muzeum Pozarnictwa za to że chciało im sie poświęcić dzisiejszą sobotę.  Teraz czeka nas masę pracy i czas który nas goni. Mamy masę zaległosci, a przed nami jeszcze duzo wrażeń. A K-61 MUSI sie pokazać przecież na Zlocie.  Będzie fajnym hitem.  :)